Zalać sobie laptopa herbatą po roku cieszenia się, że się go ma. Zalać tak niefortunnie, że nie da się go uratować. Musieć znów dzielić komputer z młodszym bratem. Tylko ja jestem taka zdolna. I do tego jestem nieopisanie zła na siebie. Jakim to trzeba być kretynem, jaką ofermą losu. Nie stać mnie na nowy, nie wiem, czy w ogóle będzie warto naprawiać to, co z tego zostało. I cholera, nawet ten mój piękny tatuaż, który zrobię we wtorek mnie tak nie jara. Jestem nieopisanie wkurwiona na siebie. I chce mi się płakać. Chyba przede wszystkim, to chce mi się płakać...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz