poniedziałek, 21 maja 2012

bloddy marry

   Eh. Eh. Nie, serio, nie wstawajcie. Siedźcie dalej, nie przejmujcie się, że weszłam. Pójdę w kąt i będę udawać, że mnie nie ma. Mogę też śnić moje wszystkie koszmary. 
   O tobie, Największy Koszmarze, śniłam. Przyszedłeś do mojego domu, w dodatku na moje urodziny, usiadłeś pomiędzy Kocurem a Jimmy i udawałeś, że mnie nie ma. Zjadłeś wszystkie obrzydliwe rzeczy, które wydawały się być zgniłymi mózgami, kazałeś nam iść na plaże, chociaż był styczeń. Co do kurwy, urodziny mam w czerwcu.
   I widziałam ciebie, Cynamonowy Chłopcze, niczym jawa wtargnąłeś na moją drogę, tak spokojną i uroczą, w dniu zalanym ciepłym słońcem. Nie poznałeś mnie, wcale mnie to nie dziwi, Cynamonowy, przecież ty już dawno zapomniałeś, że byłam. Nie szkodzi. Nie było torsji w okolicach brzusznych i klatki piersiowej, nie było chwilowej zapaści, braku powietrza, uczucia topienia się i tępego zatrzymania się,. by trwać na chwilę, patrząc na ciebie. Nie było nic, Cynamonowy, chyba już się wyleczyłam. Czy to ma oznaczać, że nie byłeś wielką miłością?
   Ależ byłeś, do cholery jasnej, byłeś! Jeśli nie ty, to... czy ja w ogóle potrafię kochać szczerze? Tak. Ciebie, Chłopcze z Blizną kochałam szczerze, bardziej niż ich wszystkich. 
    A ciebie, ośle uparty czasami znieść nie mogę. Wiedz o tym, jesteś na monitorowanym. 

1 komentarz:

  1. czyli ogólnie rzecz biorąc miałaś koszmar w postaci urodzinowej imprezy, na której byli wszyscy twoi byli i niedoszli. to musiało byś straszne. nie jedz więcej na noc.

    OdpowiedzUsuń