piątek, 15 czerwca 2012

Zazdrośnica.

   Tylko ułamek sekundy, a wszystko to, co buduję od 5 miesięcy zawisło na włosku. Każda minuta wiary w to, że mogę się komuś podoba straciła na znaczeniu. Każdy komplement wyleciał mi z głowy. Ułamek sekundy, wystarczyło, że na nią spojrzałam. Oczywiście. Wszystko idealne. Idealne buty, idealne, czerwone włosy, idealne duże oczy, idealne usta, idealny nos, idealne ciało, idealne getry, idealna koszulka, chyba z Gunsami, idealna czapka, hispert, emo, gotka, punków, takie kurwa, modne połączenie, że wiesz, oryginalny styl. Idealny kroki, idealne wszystko. A potem spojrzałam na siebie. Włosy jak z dupy wyjęte, małe oczka, nie proporcjonalny nos, usta niby okej, ale jednak, dalej już tylko gorzej. Cycki jeszcze okej, a potem czysta tragedia. 
   Jednak, nie ona sama mnie tak bardzo zniszczyła. Tylko fakt, że to Twoja nowa koleżanka. Nie lubię nowych koleżanek, nie lubię tego, że właśnie siedzicie razem w domu, sami. oczywiście, że SAMI. Oglądacie film? Och, super. Ten samy, który my oglądaliśmy? Robicie to samo? Zerwiesz ze mną jutro, czy będziesz tak to ciągnął? Będziesz udawał, że nic się nie stało, że tylko rozmawialiście? Masz nie chyba za głupią, myślisz, że ja nie wiem, nie zauważam, jak patrzą na Ciebie, kiedy idziemy razem, lub gdy czekasz pod moją szkołą? Myślisz, że ja się nie boję, że zwyczajnie mnie rzucisz dla jakiejś innej, ładniejszej, chętniejszej, zabawniejszej... Myślisz, że ja nie czuję? Och, czuję, aż za bardzo. Zazdrość, która kipi ze mnie, bezsilność, poczucie lęku. Boję się. Nawet kiedy sprawiam wrażenie, że mam to w dupie... Przecież JA NIGDY NIE MAM NICZEGO W DUPIE. Zbyt się przejmuję, zbyt martwię, zbyt się boję. Poza tym... Te Twoje opowiadanie, że zdradziłeś już jakąś, że zbytnio Cię to nie ruszyło... Oczywiście. Jak ja mam się z tym czuć? Ufać Ci, czy wiecznie BAĆ SIĘ, że zaraz ja się okażę tą idiotką, która wierzyła, że ktoś taki jak Ty mógłby ze mną być, jednocześnie nie robić ze mnie głupiej. Jak sądzisz, dlaczego na początku bałam się, że to jakiś głupi żart, że przegrałeś jakiś zakład i dlatego musisz się ze mną umówić? Bo Ty jesteś z innej bajki, nie z mojego świata, nie należę do Twojej kategorii. Ona owszem. Każda inna dziewczyna. Ja już jestem po przejściach, lekki wrak, zbyt dużo wad, zbyt wiele swoich przyzwyczajeni. A mimo wszystko, jednak... A teraz? Co ja mam myśleć.
   Wyjdę na hipokrytkę. Bo ja też mam kolegów, też się z nimi spotykam. Wtedy jest okej? Ty nigdy nie masz pretensji. Jednak Ona... Ona jest... Jest... Boję się! Ufasz mi, ach, cóż.
   Wyszłam na hipokrytkę. Nic na to nie poradzę. Gdy was zobaczyłam, zaczęłam się tak trząść... Dlaczego?! Bo jestem zazdrośnicą, a zazdrosna kobieta jest groźna. Jestem trucicielką. Bo zatruwam teraz sama siebie, podsycam się i ledwo powstrzymuję się, przed spamowaniem Ci smsami. Jest mi ciężko nie pobiec pod Twoje drzwi, zapukać, pod pretekstem "oddasz mi moje płyty mcr?" Och, no wiesz, tak na wszelki wypadek. Żeby zobaczyć, czy jeszcze jesteś ubranym czy ona grzecznie siedzi, a nie leży naga w Twoim łóżku.
   To wszystko mnie teraz truje od środka. Chyba mi niedobrze. Chyba muszę iść puścić pawia...

A niekiedy i uśmiech ma swoją lewą stronę. 
Ta­kie śla­dy po paz­nokciach po wewnętrznej stro­nie dłoni...

2 komentarze:

  1. Przykro się to czyta, musi Cię to zatruwać i nie bardzo masz co z tym zrobić...
    Odkryj piękno w sobie, nabierz pewności, polub sama siebie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie to jest najtrudniejsze: polubienie siebie...

      Usuń