Coraz częściej odnoszę smutne wrażenie, że nie potrafię rozmawiać z Tobą jak dawniej. Nie wiem jeszcze, czy będę potrafiła to wytłumaczyć, będę starała się to zrobić jak najlepiej potrafię. Czuję w naszych rozmowach dystans, chyba bardziej z Twojej strony niż mojej. Czasami irytację, że jestem taka głupia. Czasami rozczarowanie moją niewiedzą. No ale jak mam wiedzieć, jak Ty mi nic nie mówisz? Nie potrafię czytać Ci w myślach, nie potrafię się domyślać, nie do tego stopnia. Kiedyś rozmowy z Tobą były takie naturalne, takie proste takie... Codziennie. Dzisiaj jest to... Ciężkie, często nawet nie wiem, czy aby na pewno chcę kontynuować rozmowę. A jak było dawniej? Nie mogłam iść spać, bo gadałyśmy do późna. Nie zawsze były to żarty, często to były poważne rozmowy. A teraz jest zimno. Jest mi ciężko, bo staram się bez przerwy coś mówić, wysuwać się w Twoją stronę, a Ty się cofasz... Cofasz w samą siebie, coraz mniej mi opowiadasz o sobie, coraz mniej chcesz ze mną rozmawiać... Nawet listów już do mnie nie piszesz. Tyle razy mówiłaś mi, że to nie tylko ze mną, ze to ze wszystkim... Ja wiem... Nie, nie wiem. Nie rozumiem. Potrzebuję Cię czasem jak powietrza, potrzebuję czuć, że jesteś, zwłaszcza, że jesteś daleko. I cholera, nie wiem już co mam zrobić, by znów było naturalnie, żeby rozmowy nie były takie... kontrolowane. Takie sztywne, takie oficjalne i czasami aż urzędowe. Takie z grzeczności, ale jednak jakbyś chciała mnie czasem zbyć. Jakbym przestawała być Ci do czegoś potrzebna... Nie chcę się skarżyć, znów zapytać co się dzieje, bo odnoszę wrażenie, że znów usłyszę to samo... A już rzygam ciągle tymi samymi wymówkami, tym samym tłumaczeniem. nawet jeśli to prawda, to chciałabym usłyszeć jakieś kłamstwo, może wtedy poczułabym się lepiej...
P.S. Ścięłam dzisiaj włosy. Podobno kiedy kobieta ścina włosy, w jej życiu nastąpią niebawem wielkie zmiany... Cóż, mam nadzieję.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz