niedziela, 25 sierpnia 2013

We could stay young forever

   No tak, taaak.. Eh... No tak. Trochę czasu już minęło, chyba wybiłam się z rytmu. Chyba nie do końca pamiętam, jak się pisało i jak się przelewało co się czuje. Czasami mam wrażenie, że kiedyś to było chyba łatwiejsze. Nie wiem czemu, ale kilka lat wcześniej po prostu wiecznie byłam nieszczęśliwa, zakochana, nieszczęśliwe zakochana albo samotna. A w sumie to przez większość czasu to wszystko na raz. Boże, ile było emocji we mnie, chociaż one wszystkie były do siebie tak bardzo zbliżone! Nawet nie wiedziałam, że tyle się może dziać. 
   Ile się zmieniło w moim życiu. Zaczynając od tego, że od października idę na studia, poprzez zobaczenie My Chem, spotkanie z Jimmy i spotkanie cudownego faceta. Kurwa, ile razy ja to mówiłam? Ale do tej pory nie sądziłam, że mogę tak kochać. I że ktoś może tak kochać MNIE. Zawsze tyle pisałam o każdym z nich. Wiecie, że tak naprawdę dużo o nim nie mówię? Długi czas wiele osób nie wiedziało, że z kimś jestem. Bo nie lubię o nim  mówić, on jest mój, to mój prywatny świat, mój i po prostu nie chcę kogoś do niego wpuszczać z buciorami. Ani paplać o moim szczęściu, bo zwyczajnie JESTEM SZCZĘŚLIWA i ci, którzy powinni wiedzieć, wiedzą, bo mnie znają i to widzą. Co się tyczy studiów, to się boję. Zawsze się obawiam nowych etapów w życiu, ale na tym bardzo mi zależy. Chciałabym wyjechać na drugim roku na wymianę, byle gdzie, najchętniej do Anglii, ale to jedna wielka niewiadoma, to naprawdę jest dla elity, naprawdę, chciałabym się zaliczyć, boże, stanę na głowie! Jeszcze mam czas, spokojnie, mam nadzieję, że się uda. Jeśli chodzi o MCR, to wiem, że już o tym pisałam, ale znów to do mnie wróciło, chyba zawsze będzie wracało. Najważniejszy dzień w moim życiu, dlatego, że spełniłam marzenie i pierwszy raz w życiu uścisnęłam Jimmy. Ach, chciałabym to zrobić znów, teraz. NATYCHMIAST!
   Co do przyjaciół, to chyba jest dobrze. Uwierzycie w to? Szkoda, że zabrakło jednej osoby, naprawdę bardzo mnie nadal boli takie rozczarowanie, jakim się okazała nasza znajomość i jak niewyobrażalnie rozeszły się nasze drogi. Jestem w szoku, nie sądziłam, że to się kiedyś stanie. Dobra, trudno, nie zmienimy tego.
   Jestem z Jimmy chyba jeszcze bliżej niż kiedyś, chociaż nie sądziłam, że to możliwe. W jakimś stopniu tworzymy związek. Nie potrafię tego wytłumaczyć, ale tak się czuję. I często tak się zachowuję, dlatego serce mi pęka, że w te wakacje się nie widziałyśmy, bo ciągle pamiętam, jak cudownie było siedzieć w Twoje kuchni, płakać na Frerardzie, po prostu BYĆ RAZEM. I wiem, że Ty wiesz jaki to ból, jak jest źle i jak bardzo pragnie się spotkania z całych sił. Boże, jak ja Cię kocham! Życia sobie bez Ciebie nie wyobrażam już, jesteś dla mnie jak płuca, jak prawa i lewa komora serca i wątrobom. Po prostu dziękuję, że jesteś, zawsze. I ja zawsze będę dla Ciebie, wiesz o tym. Miłość razy milion, kochanie! :3

1 komentarz:

  1. Tak, jesteśmy razem. You're my rock'n'roll girlfriend. Nie ważne co się stanie.
    I cóż... dużo się zmieniło. Dobrze, że wróciłaś tu, chociaż na ten jeden post.
    Widzisz, byłaś samotna, nieszczęśliwa, zakochana. Teraz zostało to ostanie, reszta przeminęła, jednak wychodzi słońce, jednak jest nadzieja.
    We can live forever if you've got the time, Agu. And we've got the time definitely <3.

    OdpowiedzUsuń