sobota, 1 września 2012

From hell they came!

      I wrzesień, przyszedł wrzesień, z deszczem, chmurami i możliwością dołowania się bez powodu i zrzucaniem tego na warunki atmosferyczne. Przyszedł wrzesień, a wraz z nim w poniedziałek zaczną się męki związane z klasa maturalną, ze studniówką, z brakiem partnera. Przyjdą fakultety z angielskiego, polskiego, wos'u, może skuszę się na historię, kto wie. Znów będę musiała oglądać te wszystkie mordy, gęby i ta ich cholerną głupotę. Znów będę musiała ich słuchać, mając jednocześnie ochotę strzelić sobie między oczy. Wróci to wszystko wraz z rozpoczęciem roku. Wcale, a wcale tego nie chcę. Nikt nie chce, pozdro.
      Kolczykowanie uzależnia. Jak mi się wygi ten najnowszy, to chyba znów zrobię mamie na złość i strzelę sobie kolejny. Boże, ona są takie ładne, co z tego, że w chrząstce boli jak sam skurwysyn. NIEWAŻNE, takie to śliczne *.* (btw Jimmy, pozdrawiam Twojego kolczyka z zapięciem na drugą stronę xD)
      

1 komentarz:

  1. Humanizm wyczuwam z humanistą się łącze w humanistycznych bólach!
    Klasa maturalna to nic dobrego jednak. Jak każda inna.

    OdpowiedzUsuń