Kilka kropel poleciało mi po policzku, chociaż ciągle mam nadzieję, że to co dzisiaj zostało powiedziane, nie znajdzie swojego odzwierciedlenia w przyszłości. Oby! Gdybym wierzyła, zaczęłabym się modlić, tak, jak jeszcze nigdy w życiu. Ale nie wierzę, dlatego nie mogę zacząć się modlić do Boga. Nigdy mnie nie słuchał, czemu teraz miałby zacząć? I zawsze mam ten numer, numer na wszelki wypadek, zawsze mogę go wybrać i znaleźć chwilowe pocieszenie. Ale ono nic nie zmieni. Jeśli ktoś podejmie taką decyzję, nic już nie jest w stanie tego zmienić.
Jest taki rodzaj bólu, który jest zapłatą za ciężką pracę. To łamanie w całym ciele, nieprzyjemne ciągnięcie w nogach i ból przy podnoszeniu się, właśnie jest takim bólem. Nadal mi się chce, nadal nie mam zamiaru zrezygnować. Nie mogę patrzeć w lustro, po prostu muszę coś w sobie zmienić. A to jedna z najłatwiejszych rzeczy.
Czy czuliście kiedyś, że ktoś wam wypada z rąk, a wy za żadne skarby nie możecie ponownie podciągnąć go do góry?
Ja właśnie tak się teraz czuję...
Najgorsza w życiu jest bezradność, kiedy chcesz, a zwyczajnie nie możesz. Są takie wojny, których nie wygrasz mimo szczerych chęci. Przepraszam, jeśli tą przegram. Naprawdę daję z siebie już wszystko, co mogę. I chciałam Ci jeszcze powiedzieć: "Po obcięciu skrzydeł można biec. Po zdeptaniu, pełznąć. Po pokruszeniu oddychać. Więc leć! Biegnij! Pełznij! Albo chociaż nabieraj powietrza"
GOD IS THE ANSWER FOR EVERYTHING, SISTER!
OdpowiedzUsuń